Jest prawdą powszechnie znaną – 8

Jest prawdą powszechnie znaną, że samotnej wróżce przychodzą do głowy różne pomysły. Siada sobie na trawniku i zaczyna czarować różne rzeczy. Kiedy spostrzegła ślimaka, który ślizgał się po listku, postanowiła zmienić go w ptaka. Wtedy ślimakowi urosły skrzydła i odleciał. Uśmiechnęła się, widząc latającego ślimaka. Potem zobaczyła wiewiórkę skaczącą po gałęziach drzew. Skierowała różdżkę na nią i zmieniła ją w motyla. Jego rozmiary były takie same jak u wiewiórki, która próbowała skakać po gałęziach. Ta jednak odbijała się jak piłeczka kauczukowa. Zdziwiona wiewiórka – motyl zaczęła oglądać swoje ciało. Jej mina była kosmiczna.

Wkrótce wróżka wybrała się nad rzekę. Zobaczyła płynącego szczupaka. Pomyślała, że zmieni go w kangura. Skierowała na niego różdżkę i po chwili z wody wyskoczył kangur.

Następnego dnia do domu wróżki przyszły zmienione przez nią zwierzęta.

– Zamień nas z powrotem w to czym byliśmy! – powiedziały razem.

Wróżka pomyślała że gdyby ktoś zamienił ją w drzewo, mrówkę, albo w coś innego, nie byłaby szczęśliwa. Teraz poczuła się bardzo głupio, że zrobiła to wbrew ich woli. Poszła z nimi do parku. Tam wyciągnęła różdżkę i ślimak stał się sobą, Wiewiórka też, ale szczupak pomyślał, że na razie chce pozostać kangurem. Zdziwiona wróżka i towarzysze uszanowali jego decyzję.

Po tygodniu wróżka spotyka się ze szczupakiem- kangurem.

– Jednak brakuje mi życia w wodzie. Było fajnie trochę czasu spędzić na lądzie, ale czuję że to nie jest mój świat.

Wróżka doskonale to zrozumiała i kangur z powrotem stał się szczupakiem.

Wkrótce do wróżki przyszła wiewiórka, która niosła na sobie ślimaka. Chciały jej bardzo podziękować. Powiedziały, że szczupak czeka na jej odwiedziny.

Jak widać, wróżka zyskała prawdziwych przyjaciół i już przestała być samotną wróżką.

Autor: Sokolik

Przydrożny kamień – 73

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy przybierał postać starszego mężczyzny o siwych, krótkich włosach. Nikt nie wiedział, jak się tutaj znalazł. Robił to, by dotrzymać towarzystwa wędrowcom, którzy na nim usiedli. Na razie był tylko tutaj. Aby mógł pójść dalej, musiał poczekać, aż usiądzie na nim pięć tysięcy osób. Wtedy na zawsze stanie się mężczyzną i będzie mógł powrócić w rodzinne strony.

Autor: Sokolik

Jest prawdą powszechnie znaną – 7

Jest prawdą powszechnie znaną, że samotnym białym żaglom czasami brakuje towarzystwa. Płyną wtedy na swoich łódkach przez wielką wodę, żeby spotkać się z innymi białymi żaglami w portach czy na regatach. Czasami na widok ślicznej żaglówki z wrażenia różowieją, trafione strzałą Amora, ale zwykle tłumaczą się, że to nie jest zakochanie, tylko promienie zachodzącego (lub wschodzącego) słońca zabarwiły ich czystą biel. W takie tłumaczenia jednak nikt nie wierzy, zwłaszcza że często po regatach dwie łodzie wyruszają we wspólną podróż, a białe żagle przestają być wtedy samotne.

Autor: Ewa Damentka

Było to magiczne miejsce – 31

Było to magiczne miejsce, ciche i prawie odludne, wysoko ponad matką Ziemią. Fruwał wolny, jak ptak pod bezkresem błękitu nieba tam, gdzie korków nie było. Gdzie ptaki latały bezkolizyjnie i żywo gawędziły. Znajdował wytchnienie i lekarstwo na bolączki cywilizacji.

Aż w słońca świetle pojawiła się ciemność. Wpatrzony w konstelacje gwiazd, znalazł drzwi do nieba.

A na ziemi w morzu ludzkich serc snują się wspomnienia pięknych chwil. spędzonych w jego towarzystwie.

dla Marka napisała Danuta Majorkiewicz

Jest prawdą powszechnie znaną – 6

Jest prawdą powszechnie znaną, że samotnym dotkliwie doskwiera brak drugiej połówki, kiedy zmęczeni wracają do domu. Niby wszystko jest OK. Są wolni, niezależni i mogą robić praktycznie, co tylko zechcą. Jednak to zimne łóżko, kiedy się do niego kładą, brak kubka z ciepłym napojem podanego do rąk, kiedy źle się czują, albo chęć zwykłej rozmowy przy wspólnym śniadaniu… Ech…

To wszystko prawda, jednak czyż nie był to ich wybór, że stali się samotni? Może więc dobrze czują się w tej roli, a ta powszechnie znana prawda, jak ich większość, nie dotyczy wszystkich, a może nawet dotyczy niewielu?

Autor: Gwiazdeczka

Jest prawdą powszechnie znaną – 5

Jest prawdą powszechnie znaną, że samotnemu w świecie, zatopionemu w swych myślach, w ciszy, cichutko tyka serce pełne nadziei. Z myślami, że nie po to człowiek stworzony, by mieszkała w nim pustka, lecz by być tarczą dla siebie i innych, będących jak barwy na palecie współgrające i uzupełniające się nawzajem.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Przydrożny kamień – 72

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy zaczynał odżywać, regenerował zarówno ich, jak i siebie samego.

Autor: Sokolik

Jest prawdą powszechnie znaną – 3

Jest prawdą powszechnie znaną, że samotnemu a bogatemu mężczyźnie brak do szczęścia tylko żony. Jakkolwiek za pojawieniem się takiego pana w sąsiedztwie niewiele wiadomo o jego poglądach czy uczuciach, owa prawda jest tak oczywista dla okolicznych rodzin, że przybysz zostaje od razu uznany za prawowitą własność tej czy innej ich córki.

Pan Darcy skrzywił się lekko na widok pierwszego akapitu książki „Duma i uprzedzenie”, którą przed chwilą odłożyła na stolik panna Elizabeth Bennet poproszona przez pokojówkę, by zajrzała do swojej niedomagającej siostry.

„To o tym myślą kobiety? To dlatego Jane Bennet zainteresowała się Bingley’em? Co za cynizm. A kimże w takim razie interesuje się Elizabeth Bennet? I kogo uważa za swoją własność jej rodzina?” – myślał Darcy z niesmakiem, który zwiększał się wraz z kartkowaniem książki, gdy przed oczyma migały mu znajome nazwiska – „To jakiś paszkwil. Jak podła musi być kobieta, która go tu przyniosła”.

Te myśli jednak nie trwały długo, bo wrodzona uczciwość Darcy’ego kazała mu przyznać, że panna Bennet nie zdążyła nawet przeczytać pierwszego zdania, gdyż zawołała ją pokojówka. Jednocześnie przypomniało mu się, że Elizabeth Bennet nie przyniosła tej książki ze sobą, tylko przed chwilą, na jego oczach, wyciągnęła ją z biblioteki Bingley’a.

Rozejrzał się dyskretnie. Nikt z towarzystwa nie zwracał na niego uwagi, więc wsunął książkę do kieszeni surduta. Przeczyta ją w swoim pokoju, a potem, przy okazji, zapyta Bingley’a, jakim sposobem wszedł w posiadanie tego podłego dzieła.

Cóż…, trzeba przyznać, że lekturę pan Darcy miał arcyciekawą, a jakie wyciągnął z niej wnioski – to już temat na inne opowiadanie…

Autor: Ewa Damentka