Jest prawdą powszechnie znaną – 1

Jest prawdą powszechnie znaną, że samotnemu bywa na świecie niewygodnie. Jednak niektórzy kosmici wiedzą, że nie do końca to prawda. Zdarzają się i tacy, którym bycie w pojedynkę daje szczęście. Mają swoje zwyczaje, rytuały. Będąc z samym sobą odnajdują równowagę. Mają czas na przemyślenia. Na zagłębienie się w siebie i poszukanie odpowiedzi na nurtujące ich pytania. Z ciszy wokół siebie czerpią pozytywną energię i informacje z wnętrza siebie i ze świata. A kiedy odczują potrzebę pobycia z innymi kosmitami, odnajdują drogę do nich i czas na ciekawą pogawędkę. Po czym szczęśliwi wracają do swojej norki.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Piękne popołudniowe słońce – 56

Piękne popołudniowe słońce zalewało okolicę liściastym potokiem promieni, podczas gdy miś Dyzio dumnie wkroczył z Oliwką na trawnik pełen pożółkłych liści. Znali się długo i obydwoje wspaniale się rozumieli. W kilka chwil, bez słów ułożyli stos kolorowych liści.

W ciągu roku wielokrotnie widzieli w parku spacerujące jeże. Kopiec z liści zapewniał kolczastej, ale sympatycznej rodzinie schronienie na czas zimy, bezpieczny i ciepły dom. Co Dyziowi i Oliwce sprawiało wiele radości.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Było to magiczne miejsce – 28

Było to magiczne miejsce, ciche i prawie odludne. Domek na drzewie, świetnie zaprojektowany. Z dużymi oknami, tarasem z huśtawką i wygodnymi schodami. Niesamowicie przytulny wyposażony z dbałością o każdy detal.

W słoneczne dni przez duże okna sączyły się promienie słońca, które ją cieszyły i ogrzewały jego piękne wnętrze.

Chwilami bujała się na huśtawce z zamkniętymi oczami i marzyła. A wieczorami obserwowała gwiezdne niebo i księżyc przy akompaniamencie świerszczy.

Każdy jej pobyt w domku był magią, stworzoną przez rodziców, którzy spełnili jej marzenie, by była szczęśliwa.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Przydrożny kamień – 71

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy przenosił ich w miejsce, o którym w danej chwili marzyli. Niektórych na rajską wyspę, innych na szczyt gór, a byli też tacy, których przenosił do ich własnego domu.

Autor: Sokolik

Było to magiczne miejsce – 27

Było to magiczne miejsce, ciche i prawie odludne. Miałam wrażenie, że czeka właśnie na mnie. Przywoływało mnie cichutko i mówiło: „patrz, jestem tu dla ciebie, specjalnie dla ciebie”.

Zatrzymałam się, rozejrzałam i zobaczyłam maleńką chatkę ukrytą w gęstej trawie. Podeszłam ostrożnie. Chatka urosła, a jej drzwi otworzyły się szeroko, jakby zapraszały.

Weszłam do środka. Drzwi zamknęły się, a chatka zmalała i zmieniła kształt. Wyglądała teraz jak okrągła bańka, która otulała mnie. Lekko zadrżała, a ja poczułam, że gdzieś się przemieszczamy. Po chwili ruch ustał. Chatka znowu zmieniła kształt. Stała się wygodnym, dobrze wyposażonym domem.

Wyjrzałam przez okno. Początkowo nie poznałam tej okolicy. Otworzyłam drzwi i rozejrzałam się. Jednak rozpoznałam to miejsce, mimo że wyglądało inaczej. Magiczne, teraz zupełnie odludne. Miejsce, które powstało specjalnie dla mnie. Mój azyl, moje refugium, moje osobiste miejsce, gdzieś w jakimś świecie lub między światami. Miejsce, które czekało na mnie od dawna. Doceniam je i czuję się tu wspaniale.

Czasem, gdy czuję taką potrzebę przenoszę się na chwilę do świata ludzi, a potem z wielką przyjemnością wracam tutaj, do mojego miejsca, cichego, magicznego, odludnego. Mojego miejsca na mojej Ziemi.

Autor: Ewa Damentka