Było to magiczne miejsce – 35

Było to magiczne miejsce, ciche i prawie odludne. Dobrze się tu czuła. Nie pamięta, jak tu dotarła, ale teraz to jej nie niepokoi zanadto, choć zwykle lubi mieć kontrolę nad swoim życiem i wszystkimi wydarzeniami. Uznała, że później się nad tym zastanowi. Teraz rozglądała się uważnie i dziwi się sama sobie, jak rozluźnia się i łagodnieje. Gdzieś ulotnił się gniew, który towarzyszył jej w ostatnich latach. Złość widocznie powędrowała razem z nim, bo teraz kobietę wypełniał spokój, ulga, wzruszenie. Usiadła na trawie, potem położyła się. Zasnęła, pozwalając, by to miejsce nadal ją leczyło. Rano obudziła się we własnym mieszkaniu, we własnym łóżku, a na ścianie sypialni zobaczyła fototapetę obrazującą miejsce, do którego wczoraj zawędrowała. Zapatrzyła się na nie. Zamknęła oczy i cichutko szepnęła „dziękuję”, choć prawdę mówiąc nie bardo umiała wskazał adresata tych podziękowań. Wstała pełna lekkości i radosnego oczekiwania na to, co dobrego przyniesie jej dzisiejszy dzień.

Autor: Ewa Damentka

Jest prawdą powszechnie znaną – 13

Jest prawdą powszechnie znaną, że samotnemu człowiekowi brakuje dopełnienia obecnością innych ludzi. Niby jest jak samotny kwiat w ogrodzie. Ale czy to prawda? Pojedynczy kwiat zachwyca swą urodą, zapachem. I łatwo go dostrzec, docenić jego walory. A w pięknym ogrodzie odgrywa ogromne znaczenie. Każdy pojedynczy kwiat dopełnia całości kompozycji i współgra. Podkreśla piękno pozostałych kwiatów i roślin. I uroda każdego, odmienność każdego, jest wydobywana dzięki pozostałym.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Było to magiczne miejsce – 34

Było to magiczne miejsce, ciche i prawie odludne. Dziki staw ukryty pośród wysokich drzew lasu z brzegami porośniętymi wodną roślinnością. Z gęstymi liliami i pięknie kwitnącą różowo mydlnicą. W słoneczne dni na spokojnej wodzie, jak w lustrze mieniły się odbicia drzew. A kiedy słońce chyliło się ku zachodowi, ukradkiem przed ludźmi kąpały się w nim bobry.

Siadała cicho na pniu drzewa przez nie powalonym. Z przyjemnością je obserwowała i poznawała ich zwyczaje, podczas wieczornego żabiego koncertu, którym rozbrzmiewała leśna okolica.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Jest prawdą powszechnie znaną – 12

Jest prawdą powszechnie znaną, że samotnemu a dojrzałemu mężczyźnie brakuje do szczęścia tylko piwa. Jakkolwiek za pojawieniem się takiego pana w towarzystwie niewiele wiadomo o jego poglądach czy samopoczuciu, to ta prawda jest tak oczywista dla okolicznych mężczyzn, że czują się zobowiązani do zaspokojenia jego pragnienia, kiedy tylko nadarzy się taka okazja.

– Droga żono – zwrócił się pewnego dnia Jan Kowalski do swojej małżonki Anny – słyszałaś, że nasza sąsiadka, pani Zofia Nowak, jutro wyjeżdża sama na miesięczny urlop?

Żona odpowiedziała, że jej nic nie wiadomo.

– Naprawdę – zapewniał mąż – Staszek Nowak wpadł przed chwilą i opowiedział mi wszystko.

Żona milczała.

– Kochanie, proszę, upiecz golonkę i ugotuj gar bigosu. Ja kupię zgrzewkę piwa. Trzeba będzie pocieszać biedaka w potrzebie.

Żona westchnęła głęboko i milczała uparcie.

Mąż kontynuował – kochanie teraz ja, wraz z innymi sąsiadami pomogę jemu. A potem oni będą mnie wspierać, kiedy ty wyjedziesz za miesiąc do sanatorium.

Żona, milcząc, pokiwała głową. Mąż uszczęśliwiony powiedział:

– Super, to ja wyskoczę po piwo.

Wyszedł z mieszkania, lekko pogwizdując.

Żona zadzwoniła do Nowakowej:

– Kochanie, miałaś rację. Mój stary wyskoczył teraz, żeby zrobić zapas piwa. Możesz przynieść już swoją golonkę i bigos. Będę im podgrzewać, w razie czego dorobię.

Nowakowa spokojnie odpowiedziała:

– Dziękuję Słoneczko, myślę, że jak nażłopią się browara, to przynajmniej spódniczki nie będą im w głowie. A jeśli będą, to żadna ich nie zachce, tak będą śmierdzieć piwem.

Anna Kowalska odpowiedziała z satysfakcją:

– No tak, przynajmniej będziemy pewne ich wierności. Ale i tak będę miała na wszystko oko.

– Jak ty wyjedziesz, to ja też będę ich pilnować.

– Miłego urlopu kochanie.

– Do zobaczenia Słoneczko, zaraz przyniosę ci ten bigos i golonkę – odpowiedziała Nowakowa.

Autor: Ewa Damentka

Przydrożny kamień – 74

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy zaczynał nucić delikatną melodię, która uspokajała niemal każdego.

Autor: Sokolik

Jest prawdą powszechnie znaną – 11

Jest prawdą powszechnie znaną, że samotnemu tygryskowi zawsze jest dobrze. Może czuć się niezależnym panem siebie i czuć się jak król zwierząt. Ma okazję do przemieszczania się w różne rejony, aby tam obserwować ludzi i przyrodę.

Pewnego dnia zobaczył małą dziewczynkę, które zbierała kwiatki. Podszedł do niej blisko, a dziewczynka uśmiechnęła się do niego.

– Jaki piękny kotek – powiedziała miło i pogłaskała tygryska.

Zwierzę zaczęło mruczeć z radości i odprowadziło dziewczynkę na pole biwakowe, gdzie przebywali jej rodzice.

Autor: Sokolik

Było to magiczne miejsce – 33

Było to magiczne miejsce, ciche i prawie odludne. Podobało się większości osób, które się w nim znalazły. Była jednak nieliczna grupa, która nie cierpiała tego miejsca. Mierziło ich w nim wszystko. Raziły ich czyste barwy i piękne wonie. Przeszkadzała im czysta natura tego miejsca, więc wykupiły je i zamierzały zamienić w kopalnię, a jeśli to się nie uda, to przynajmniej je zabetonować. Ogrodzili je i zabronili wstępu tym, które to miejsce pokochały.

Jednak z ich planów nic nie wyszło.

W ich życiu zaczęły się dziać rozmaite wydarzenia, które odrywały ich uwagę od tego miejsca. Popadli w kłopoty finansowe i sprzedali teren znajomemu biznesmenowi, który z kolei przekazał je grupie ekologów.

Utworzono tam rezerwat przyrody i wprowadzono dzienny limit odwiedzających. Miejsce odżyło, znowu jest magiczne i robi dokładnie to, do czego zostało stworzone, opiekuje się swoimi mieszkańcami i gośćmi najlepiej jak umie.

Autor: Ewa Damentka