Tomek – 3

Tomek jechał bardzo uważnie. Spędził kilka ostatnich dni za kierownicą, teraz zbliżał się do celu swojej podróży. Wypatrywał znaków i wskazówek, jakie pozostawił jego poprzednik. W pewnej chwili przystanął na poboczu. Wysiadł z samochodu i podszedł do zziębniętej postaci siedzącej przy drodze. Przyglądał się z niedowierzaniem człowiekowi, który wyglądał jak on sam. Nie co dzień spotyka się własnego sobowtóra i w dodatku mocno wychłodzonego.

Tomek dotknął jego ramienia i zapytał:
– Kim jesteś?

– Tobą… nie zwariowałem… możesz mnie ogrzać? Mam namiot, paliwo mi się skończyło, gdy czekałem na ciebie.

Sobowtór gestem dłoni pokazał maleńką polankę z rozbitym namiotem. Tomek rozpoznał swój własny namiot, własny śpiwór, własny sprzęt…. Z niedowierzaniem popatrzył na drugiego ja, który zaczął omdlewać. Złapał go za ramię i pociągnął do samochodu. Ułożył go na tylnym siedzeniu i włączył ogrzewanie. Przez pół godziny myślał, że zmarznięty człowiek nie przeżyje, jednak ten wkrótce zaróżowił się, zaczął wyraźnie oddychać i…. zasnął.

W tym czasie Tomek poszedł na polankę, żeby zebrać pozostawione tam rzeczy. Przeniósł je w pobliże samochodu. Gdy zaczął je wkładać do bagażnika, przedmioty zaczęły się rozwiewać, jeden po drugim….

Z niedowierzaniem i przerażeniem popatrzył na drugiego ja. „Obudź się, nie odchodź” muszę wiedzieć, co się dzieje” – pomyślał przerażony Tomek. Nie chciał tego mówić na głos, bo nawet jemu te słowa wydały się dziwaczne, Śpiący chyba je jednak usłyszał. Uśmiechnął się i rozluźnił. Otworzył oczy.

– Uratowałeś mnie…- szepnął i zaczął się rozwiewać.

Zanim zupełnie zniknął zdążył powiedzieć:

– Wszystko wyjaśnię, zrozumiesz, kiedyś zrozumiesz…

Tomek długo siedział za kierownicą własnego samochodu i nie wiedział, co robić. Zostać, rozbić namiot, ruszyć dalej, a może zawrócić?

Po godzinie, może dwóch włączył odruchowo radio. Przed dalszą podróżą zwykł słuchać lokalnych wiadomości radiowych. Ze zdziwieniem wysłuchał, że w ostatnich godzinach na drogę, którą miał jechać, zeszła błotna lawina. Zmiotła domy, stację benzynową i kilka samochodów. Służby dotąd szukają zaginionych kierowców…

Zdezorientowany i zszokowany zrezygnował z dalszej podróży. Przestała być istotna. Nawet nie wiadomo, czy przeżył człowiek, którego chciał odnaleźć. Czy w ogóle był na tym terenie? Gdzie i jak go szukać? A może już nie powinien tego robić?

Prowadził bardzo uważnie, mimo tych myśli, które chodziły po jego głowie. A może mobilizował się, bo nie chciał oddać im władzy nad sobą. Dotąd tego nie wie.

Za to teraz, po latach, opowiada wnukom o tym, jak to kiedyś sam sobie uratował życie, choć do dziś nie wie, jak to zrobił. Ale kiedyś to będzie wiedział. Kiedyś zrozumie. Przecież sam sobie to obiecał…

Autor: Ewa Damentka

Jest prawdą powszechnie znaną – 29

Jest prawdą powszechnie znaną, że samotnemu wierzbowemu kołkowi w płocie jest przykro, że został odłączony od swojego drzewa. Więc wypuszcza zielone listki, bo chce jeszcze poczuć świeżość, wzrastanie i krążenie energii wewnątrz siebie. Potem zasypia, śniąc, że jest pięknym drzewem, czuje dotyk słonecznych promieni i wdzięcznie porusza swoimi gałęziami i liśćmi, gdy tańczy razem z wiatrem.

Autor: Ewa Damentka

Tomek – 2

Tomek jechał bardzo uważnie. Spędził kilka ostatnich dni za kierownicą, teraz zbliżał się do celu swojej podróży. Wypatrywał znaków i wskazówek, jakie pozostawił jego poprzednik. W pewnej chwili zobaczył przed maską samochodu jelenia. Zahamował, a jeleń przeskoczył jak gdyby nic.

Autor: Anna Olawa

Na marmurowym blacie – 137

Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty zostały wyrwane i zabrane przez pewnego magika. Chciał posiąść wiedzę tej księgi. Jednak nie mógł zrozumieć ich treści, więc po tygodniu wrócił i złączył karty z okładką. Wtedy to księga zamknęła się.

Autor: Sokolik

Tomek – 1

Tomek jechał bardzo uważnie. Spędził kilka ostatnich dni za kierownicą, teraz zbliżał się do celu swojej podróży. Wypatrywał znaków i wskazówek, jakie pozostawił jego poprzednik. W pewnej chwili usłyszał głos ze środka siebie. Dawał mu wskazówki jak poruszać się dalej. Był kierowcą od wielu lat. To intuicja wytrawnego kierowcy. Gdy to zrozumiał, uwierzył w siebie i wnet osiągnął cel.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Piękne popołudniowe słońce – 61

Piękne popołudniowe słońce zalewało okolicę liściastym potokiem promieni, podczas gdy miś Dyzio dumnie wkroczył z Oliwką na trawnik pełen pożółkłych liści tańczących w powietrzu z każdym podmuchem wiatru.

Dzięki podniebnemu tańcowi liści Dyzio z Oliwką tańczyli, bujali się, wspinali po drzewach i wisieli do góry nogami. Dzięki temu czuli się odprężeni i wypoczęci.

A wszystko to w rytm muzyki wiatru.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Jest prawdą powszechnie znaną – 28

Jest prawdą powszechnie znaną, że samotnemu brakuje czułości i przytulania. Jest jak samotne drzewo, mające wokół siebie mnóstwo przestrzeni i niezbyt głęboko zapuszcza korzenie, płytko i szeroko. Wystarczy silny wiatr, by się przewróciło. Lepiej zatem podjąć decyzję o końcu kwarantanny przez siebie narzuconej. Być otwartym na to, co się czuje. I podejmować kroki, by łączyć się z innymi, dzielić się czułością i coraz głębiej zapuszczać korzenie miłości, by burze go omijały.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Piękne popołudniowe słońce – 60

Piękne popołudniowe słońce zalewało okolicę liściastym potokiem promieni, podczas gdy miś Dyzio dumnie wkroczył z Oliwką na trawnik pełen pożółkłych liści. Na jesiennym drzewie ujrzeli babie lato zawieszone między gałęziami, jak antena satelitarna, która delikatnie drgała.

Cieszyli się pięknem muzyki świerszczy i słońcem na niebie otulonym szarymi chmurami.

Uśpione życie w trawach i liściach, drzewa stojące dostojnie, jak bukiety kwiatów w wazonach, budziły radość i malowały rumieńce na twarzach Oliwki i Dyzia.

Autor: Danuta Majorkiewicz