Było to magiczne miejsce – 37

Było to magiczne miejsce, ciche i prawie odludne, z dala od uczęszczanych leśnych dróg i dróżek. W tym magicznym miejscu mieszkało kilka pokoleń krasnoludków – bardzo wesołych istot, które poza pracą, bardzo lubiły się bawić. Zwinnie wspinały się po wysokich sosnach, a potem huśtały się na ich długich gałęziach w dół i do góry, ku błękitnemu niebu. Miały przy tym dużo radości i w ich magicznej okolicy rozlegały się salwy krasnoludkowego śmiechu. Jego echo rozlegało się po lesie daleko, daleko i zadziwiało ptaki, które na czas krasnoludkowych zabaw przestawały śpiewać. Ale kiedy przychodził wieczór i krasnoludki kładły się spać, zaczynały śpiewać na różne głosy, dzięki czemu szybko zasypiały i śniły piękne sny. Potem budziły się wypoczęte, więc pełne energii i radości witały każdy nowy dzień.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Było to magiczne miejsce – 35

Było to magiczne miejsce, ciche i prawie odludne. Dobrze się tu czuła. Nie pamięta, jak tu dotarła, ale teraz to jej nie niepokoi zanadto, choć zwykle lubi mieć kontrolę nad swoim życiem i wszystkimi wydarzeniami. Uznała, że później się nad tym zastanowi. Teraz rozglądała się uważnie i dziwi się sama sobie, jak rozluźnia się i łagodnieje. Gdzieś ulotnił się gniew, który towarzyszył jej w ostatnich latach. Złość widocznie powędrowała razem z nim, bo teraz kobietę wypełniał spokój, ulga, wzruszenie. Usiadła na trawie, potem położyła się. Zasnęła, pozwalając, by to miejsce nadal ją leczyło. Rano obudziła się we własnym mieszkaniu, we własnym łóżku, a na ścianie sypialni zobaczyła fototapetę obrazującą miejsce, do którego wczoraj zawędrowała. Zapatrzyła się na nie. Zamknęła oczy i cichutko szepnęła „dziękuję”, choć prawdę mówiąc nie bardo umiała wskazał adresata tych podziękowań. Wstała pełna lekkości i radosnego oczekiwania na to, co dobrego przyniesie jej dzisiejszy dzień.

Autor: Ewa Damentka

Było to magiczne miejsce – 34

Było to magiczne miejsce, ciche i prawie odludne. Dziki staw ukryty pośród wysokich drzew lasu z brzegami porośniętymi wodną roślinnością. Z gęstymi liliami i pięknie kwitnącą różowo mydlnicą. W słoneczne dni na spokojnej wodzie, jak w lustrze mieniły się odbicia drzew. A kiedy słońce chyliło się ku zachodowi, ukradkiem przed ludźmi kąpały się w nim bobry.

Siadała cicho na pniu drzewa przez nie powalonym. Z przyjemnością je obserwowała i poznawała ich zwyczaje, podczas wieczornego żabiego koncertu, którym rozbrzmiewała leśna okolica.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Było to magiczne miejsce – 33

Było to magiczne miejsce, ciche i prawie odludne. Podobało się większości osób, które się w nim znalazły. Była jednak nieliczna grupa, która nie cierpiała tego miejsca. Mierziło ich w nim wszystko. Raziły ich czyste barwy i piękne wonie. Przeszkadzała im czysta natura tego miejsca, więc wykupiły je i zamierzały zamienić w kopalnię, a jeśli to się nie uda, to przynajmniej je zabetonować. Ogrodzili je i zabronili wstępu tym, które to miejsce pokochały.

Jednak z ich planów nic nie wyszło.

W ich życiu zaczęły się dziać rozmaite wydarzenia, które odrywały ich uwagę od tego miejsca. Popadli w kłopoty finansowe i sprzedali teren znajomemu biznesmenowi, który z kolei przekazał je grupie ekologów.

Utworzono tam rezerwat przyrody i wprowadzono dzienny limit odwiedzających. Miejsce odżyło, znowu jest magiczne i robi dokładnie to, do czego zostało stworzone, opiekuje się swoimi mieszkańcami i gośćmi najlepiej jak umie.

Autor: Ewa Damentka

Było to magiczne miejsce – 31

Było to magiczne miejsce, ciche i prawie odludne, wysoko ponad matką Ziemią. Fruwał wolny, jak ptak pod bezkresem błękitu nieba tam, gdzie korków nie było. Gdzie ptaki latały bezkolizyjnie i żywo gawędziły. Znajdował wytchnienie i lekarstwo na bolączki cywilizacji.

Aż w słońca świetle pojawiła się ciemność. Wpatrzony w konstelacje gwiazd, znalazł drzwi do nieba.

A na ziemi w morzu ludzkich serc snują się wspomnienia pięknych chwil. spędzonych w jego towarzystwie.

dla Marka napisała Danuta Majorkiewicz

Było to magiczne miejsce – 29

Było to magiczne miejsce, ciche i prawie odludne. Trudno było uwierzyć, że istnieje naprawdę. W powietrzu unosiła się cudowna woń, rześka, miła, dająca nadzieję. Barwy były bardziej intensywne niż w innych znanych mi miejscach. Bardziej soczyste, a jednocześnie rozświetlone. Jakby wszystko świeciło własnym blaskiem. Czułam się tam cudownie i marzę o tym, by znowu zawitać w tym miejscu. Wiem, że sama go nie znajdę. To ono szuka ludzi, których chce u siebie gościć. Potrafi przemieszczać się w czasie i przestrzeni. Jest ulotne i jednocześnie bardzo materialne. Kiedyś zaprosiło mnie. Odwiedziłam go raz i chciałabym gościć w nim ponownie.

Autor: Ewa Damentka

Było to magiczne miejsce – 28

Było to magiczne miejsce, ciche i prawie odludne. Domek na drzewie, świetnie zaprojektowany. Z dużymi oknami, tarasem z huśtawką i wygodnymi schodami. Niesamowicie przytulny wyposażony z dbałością o każdy detal.

W słoneczne dni przez duże okna sączyły się promienie słońca, które ją cieszyły i ogrzewały jego piękne wnętrze.

Chwilami bujała się na huśtawce z zamkniętymi oczami i marzyła. A wieczorami obserwowała gwiezdne niebo i księżyc przy akompaniamencie świerszczy.

Każdy jej pobyt w domku był magią, stworzoną przez rodziców, którzy spełnili jej marzenie, by była szczęśliwa.

Autor: Danuta Majorkiewicz