Tomek – 10

Tomek jechał bardzo uważnie. Spędził kilka ostatnich dni za kierownicą, teraz zbliżał się do celu swojej podróży. Wypatrywał znaków i wskazówek, jakie pozostawił jego poprzednik. W pewnej chwili zorientował się, że samochód za chwilę stanie, bo kończy mu się paliwo.

Znajdował się daleko od stacji i była ciemna noc. Był doświadczonym kierowcą, lecz tym razem obleciał go strach. Miał jednak szczęście, ponieważ zobaczył gospodarstwo, w którym trzech mężczyzn reperowało ogromną ciężarówkę, rozświetlając noc lampami jarzeniowymi. Oni z pewnością mają benzynę w kanistrach, pomyślał i miał rację.

Autor: Gwiazdeczka

Tomek – 9

Tomek jechał bardzo uważnie. Spędził kilka ostatnich dni za kierownicą, teraz zbliżał się do celu swojej podróży. Wypatrywał znaków i wskazówek, jakie pozostawił jego poprzednik. W pewnej chwili na poboczu drogi kątem oka zobaczył jakąś dziwną jasną plamę, jakby kobietę ubraną w prześcieradło. To był duch, który tu na niego czekał.

Autor: Libusza Kowalska

Tomek – 8

Tomek jechał bardzo uważnie. Spędził kilka ostatnich dni za kierownicą, teraz zbliżał się do celu swojej podróży. Wypatrywał znaków i wskazówek, jakie pozostawił jego poprzednik. W pewnej chwili zobaczył jego samego.

Bartek stał na poboczu drogi i machał rękami. Zdziwiony Tomek podjechał i otworzył drzwi. Bartek wsiadł do samochodu i powiedział:

– Zawracaj, po drodze wszystko ci opowiem.

– Jeszcze nie dojechaliśmy do celu – zaprotestował Tomek.

– Cel już nie jest aktualny. Teraz musimy udawać, że nigdy się nim nie interesowaliśmy. Skręć w tę boczną drogę, do wsi, będziemy udawać, że szukamy kuzynów naszej zmarłej babci.

Tomek wypełnił to polecenie i po chwili zdziwiony w lusterku wstecznym zobaczył, że drogą, którą przed chwila jechali, jedzie kolumna opancerzonych pojazdów.

– Bartek, gdybyś mnie nie zawrócił, to…

– To wjechałbyś prosto w nich, a oni zainteresowaliby się, co robisz na ich terenie…

– Ale…

– Masz rację, to nie był ich teren, kiedy zainteresowaliśmy się sprawą. Teraz ogrodzili kilkanaście hektarów, a w samym środku….

Milczeli chwilę. Tomek zapytał:

– Po co mamy szukać kuzynów?

– Dla niepoznaki. Ci z tych opancerzonych pojazdów na pewno sprawdzą, co tu robiliśmy. Jeśli po prostu miniemy wieś, to pewnie skontaktują się z nami, żeby sprawdzić, co wiemy o ukrytym skarbie. A jeśli będziemy pytać o babuleńkę, a nawet zostaniemy tu parę dni, to dadzą nam spokój.

Przerwał i z niepokojem patrzył na szarobiałą twarz Tomka.

– Co ci jest?

– Nie musimy pytać – wyjąkał Tomek – babcia tu jest i macha do nas. A ja…. Byłem na jej pogrzebie!

Bartek popatrzył na Tomka ze współczuciem. Spojrzał na drogę i znieruchomiał. Babcia rzeczywiście na niej stała.

Tomek podjechał ostrożnie i stanął obok babci.

– Kochani wreszcie po mnie przyjechaliście! Jak domyśliliście się, że tu jestem?

– Przecież umarłaś.

– Nie umarłam, tylko musiałam uciekać. Tutaj znalazłam schronienie.

– A przynajmniej tak mi się wydawało – dodała, gdy zobaczyła sznur opancerzonych pojazdów jadących do wsi.

– Macie jaką bibułę? – rzeczowo zapytała babcia

– Że co? – wybąkał Radek

– Dokumenty, teksty, dyskietki, pendrive’y, twarde dyski…

– Czego ta bibuła ma dotyczyć?

– Geografii i historii tego regionu.

– Chyba nieee…..- wybąkał Tomek.

Tymczasem pierwszy pojazd opancerzony zrównał się z nimi. Wysiadł z niego żołnierz z mundurze i podszedł do ich samochodu.

– Pani Kowalska, widzę, że wnuki już po panią przyjechały.

– Tak, panie poruczniku.

– To proszę spakować swoje rzeczy i wyjechać.

– Tu się urodziłam panie poruczniku.

– Przykro mi, teraz tu będzie poligon.

Wojskowy popatrzył na Tomka i Bartka i uśmiechnięty powiedział:

– Macie szczęście, że przyjechaliście po babcię. Inaczej musielibyśmy wsadzić was za szpiegostwo… Pomóżcie jej zebrać rzeczy.

– Obydwaj – dodał surowo, gdy tylko Bartek wysiadł, a Tomek wygodnie rozsiadł się za kierownicą.

– Kluczyki niech zostaną w stacyjce – pouczył Tomka.

Babcia, Tomek i Bartek weszli do domu dziadków. Obaj poczuli zapach dzieciństwa i rozluźnili się. Babcia popatrzyła z troską i i ostrzegła:

– Nie jest bezpiecznie.

Po czym dodała – czy w bagażniku macie jakieś ważne rzeczy? Dokumenty? Komputery?

– Tak – odpowiedział Tomek – mam laptopa i różne takie…

– Jak wrócimy z moimi bagażami, to wyjmiesz je z bagażnika, pod pozorem zrobienia miejsca na moje rzeczy i położysz na siedzeniu pasażera. Wszystko, co niezbędne musi być poza bagażnikiem.

Zrobili, jak mówiła babcia. Wojskowy cierpliwie czekał, aż upakują wszystkie bagaże, potem gestem dłoni kazał im ruszać w drogę.

Jechali w milczeniu, tak jak kazała babcia. Gdy przejeżdżali przez gęsty las, powiedziała głośno, że potrzebuje postoju, żeby wyjść za potrzebą.

Gestykulując pokazała, żeby zabrali ze sobą ważne rzeczy. Poszli w głąb lasu i schowali je w jamie pod krzakiem. Kiedy wrócili do samochodu, zastali przy nim kilku opryszków.

– O babcia Zosia z wnukami – kpiąco powiedział jeden z nich. Coś długo się wam zeszło za potrzebą.

– Chcieliśmy sprawdzić przy okazji, czy już są grzyby – spokojnie odpowiedziała babcia i zwróciła się do wnuków słowami:

– Wsiadajcie, czas nam w drogę.

Oprychom powiedziała:

– Dziękuję za przypilnowanie samochodu. Do widzenia.

– Nigdzie nie pojedziecie – odparł główny oprych i wrzasnął na swoich ludzi – wsiadać szybko.

Władczym gestem wyciągnął dłoń do Tomka, a ten, nie wiedząc czemu, położył na niej kluczyki do samochodu.

Mężczyźni odepchnęli od samochodu babcię Zosię oraz jej wnuki i pojechali.

– Głupcy – szepnęła babcia, usiadła na poboczu i zaczęła płakać.

– Co się stało?

– Są w niebezpieczeństwie. Po wyjeździe z lasu chciałam uciec z tego samochodu i wrócić po nasze rzeczy.

– Babciu, to tu się dzieje? – spytał zdezorientowany Tomek.

– Coś groźnego – odpowiedział posępny Bartek.

– Chodźmy do lasu – zarządziła babcia.

Posłuchali jej. Kiedy byli już byli przy swoich rzeczach babcia kazała im położyć się na ziemi. Posłusznie położyli się, otworzyli usta i rękoma zakryli uszy, tak jak im kazała. Wkrótce potężny wybuch wstrząsnął lasem. Huk był ogromny, a ziemia się zatrzęsła.

– Co to było? – zapytał Bartek.

Babcia płacząc odpowiedziała:

– To chyba samochód Tomka. Wydaje mi się, że ten porucznik podłożył nam pluskwę, żeby nas lokalizować oraz bombę, którą teraz zdalnie zdetonował. Poczekali, aż samochód wyjedzie z lasu i go właśnie wysadzili.

– Wojsko? Nasze wojsko? – z niedowierzaniem zapytał Tomek.

– To nie jest nasze wojsko. Ci bandyci tylko tak wyglądają. Przebrali się w nasze mundury i udają wojskowych – chlipiała babcia.

Obydwaj patrzyli na nią w milczeniu. Byli zszokowani. Tomek pomyślał, że dziś już nic nie jest w stanie go zaskoczyć. Jednak już po chwili przekonał się, jak bardzo się mylił…

Autor: Ewa Damentka

Tomek – 7

Tomek jechał bardzo uważnie. Spędził kilka ostatnich dni za kierownicą, teraz zbliżał się do celu swojej podróży. Wypatrywał znaków i wskazówek, jakie pozostawił jego poprzednik. W pewnej chwili zaparkował przed bramą do działki, na której miał spędzić całe lato. Teraz porastała ją w znacznej części trawa. Na rogu działki, zobaczył mały parterowy, drewniany domek z altanką przy wejściu. Na jego dachu było bocianie gniazdo. Za działką znajdował się las, który przecinała płynąca rzeczka.

Tomek poczuł, że tutaj odpocznie i zregeneruje swoje siły. Pomyślał, że posadzi drzewa owocowe i zagospodaruje swoją działkę. Może nawet wybuduje tu swój nowy dom, gdzie z rodziną będzie żył długo i szczęśliwie.

Autor: Sokolik

Tomek – 6

Tomek jechał bardzo uważnie. Spędził kilka ostatnich dni za kierownicą, teraz zbliżał się do celu swojej podróży. Wypatrywał znaków i wskazówek, jakie pozostawił jego poprzednik. W pewnej chwili zrozumiał, że ów poprzednik, to on sam. Dotarło do niego, że dokonał zmiany, czego do tej pory nie zauważył. Zaufał sobie i to sprawiło, że wszystkie znaki i wskazówki były dla niego widoczne i bardzo czytelne.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Tomek – 5

Tomek jechał bardzo uważnie. Spędził kilka ostatnich dni za kierownicą, teraz zbliżał się do celu swojej podróży. Wypatrywał znaków i wskazówek, jakie pozostawił jego poprzednik. W pewnej chwili samochód, za którym jechał, skręcił w boczną uliczkę.

Tomek zwolnił. Pomyślał, że może jadący przed nim kierowca jedzie w to samo miejsce. Postanowił zaufać swojej intuicji i pojechać za nim. Wkrótce dojechał przed duży budynek, otoczony lasami. Był to ośrodek wczasowy. Zaparkował na parkingu przed hotelem.

Wysiadł z samochodu, rozejrzał się i na pobliskiej ławce zobaczył swoją małżonkę, której nie widział od roku. Wtedy po kłótni rozstali się, ale zdał sobie sprawę, że bardzo brakuje mu żony. Kiedy Asia go zobaczyła, zerwała się z ławki i podbiegła do Tomka. Uścisnęła go mocno.

Autor: Sokolik

Tomek – 4

Tomek jechał bardzo uważnie. Spędził kilka ostatnich dni za kierownicą, teraz zbliżał się do celu swojej podróży. Wypatrywał znaków i wskazówek, jakie pozostawił jego poprzednik. W pewnej chwili drogę zagrodził mu olbrzymi żółw. „Raczej niezwykłe” – pomyślał – „Skąd żółw na szczerym polskim polu?”.

Widział niedawno na filmie, jak Chińczyk przygotował wyborną zupę z żółwia, będącą cudownym afrodyzjakiem.

Tomek postanowił więc go upolować. Czy to mu się udało?

To już zupełnie inna historia…

Autor: Gwiazdeczka

Tomek – 3

Tomek jechał bardzo uważnie. Spędził kilka ostatnich dni za kierownicą, teraz zbliżał się do celu swojej podróży. Wypatrywał znaków i wskazówek, jakie pozostawił jego poprzednik. W pewnej chwili przystanął na poboczu. Wysiadł z samochodu i podszedł do zziębniętej postaci siedzącej przy drodze. Przyglądał się z niedowierzaniem człowiekowi, który wyglądał jak on sam. Nie co dzień spotyka się własnego sobowtóra i w dodatku mocno wychłodzonego.

Tomek dotknął jego ramienia i zapytał:
– Kim jesteś?

– Tobą… nie zwariowałem… możesz mnie ogrzać? Mam namiot, paliwo mi się skończyło, gdy czekałem na ciebie.

Sobowtór gestem dłoni pokazał maleńką polankę z rozbitym namiotem. Tomek rozpoznał swój własny namiot, własny śpiwór, własny sprzęt…. Z niedowierzaniem popatrzył na drugiego ja, który zaczął omdlewać. Złapał go za ramię i pociągnął do samochodu. Ułożył go na tylnym siedzeniu i włączył ogrzewanie. Przez pół godziny myślał, że zmarznięty człowiek nie przeżyje, jednak ten wkrótce zaróżowił się, zaczął wyraźnie oddychać i…. zasnął.

W tym czasie Tomek poszedł na polankę, żeby zebrać pozostawione tam rzeczy. Przeniósł je w pobliże samochodu. Gdy zaczął je wkładać do bagażnika, przedmioty zaczęły się rozwiewać, jeden po drugim….

Z niedowierzaniem i przerażeniem popatrzył na drugiego ja. „Obudź się, nie odchodź” muszę wiedzieć, co się dzieje” – pomyślał przerażony Tomek. Nie chciał tego mówić na głos, bo nawet jemu te słowa wydały się dziwaczne, Śpiący chyba je jednak usłyszał. Uśmiechnął się i rozluźnił. Otworzył oczy.

– Uratowałeś mnie…- szepnął i zaczął się rozwiewać.

Zanim zupełnie zniknął zdążył powiedzieć:

– Wszystko wyjaśnię, zrozumiesz, kiedyś zrozumiesz…

Tomek długo siedział za kierownicą własnego samochodu i nie wiedział, co robić. Zostać, rozbić namiot, ruszyć dalej, a może zawrócić?

Po godzinie, może dwóch włączył odruchowo radio. Przed dalszą podróżą zwykł słuchać lokalnych wiadomości radiowych. Ze zdziwieniem wysłuchał, że w ostatnich godzinach na drogę, którą miał jechać, zeszła błotna lawina. Zmiotła domy, stację benzynową i kilka samochodów. Służby dotąd szukają zaginionych kierowców…

Zdezorientowany i zszokowany zrezygnował z dalszej podróży. Przestała być istotna. Nawet nie wiadomo, czy przeżył człowiek, którego chciał odnaleźć. Czy w ogóle był na tym terenie? Gdzie i jak go szukać? A może już nie powinien tego robić?

Prowadził bardzo uważnie, mimo tych myśli, które chodziły po jego głowie. A może mobilizował się, bo nie chciał oddać im władzy nad sobą. Dotąd tego nie wie.

Za to teraz, po latach, opowiada wnukom o tym, jak to kiedyś sam sobie uratował życie, choć do dziś nie wie, jak to zrobił. Ale kiedyś to będzie wiedział. Kiedyś zrozumie. Przecież sam sobie to obiecał…

Autor: Ewa Damentka

Tomek – 2

Tomek jechał bardzo uważnie. Spędził kilka ostatnich dni za kierownicą, teraz zbliżał się do celu swojej podróży. Wypatrywał znaków i wskazówek, jakie pozostawił jego poprzednik. W pewnej chwili zobaczył przed maską samochodu jelenia. Zahamował, a jeleń przeskoczył jak gdyby nic.

Autor: Anna Olawa

Tomek – 1

Tomek jechał bardzo uważnie. Spędził kilka ostatnich dni za kierownicą, teraz zbliżał się do celu swojej podróży. Wypatrywał znaków i wskazówek, jakie pozostawił jego poprzednik. W pewnej chwili usłyszał głos ze środka siebie. Dawał mu wskazówki jak poruszać się dalej. Był kierowcą od wielu lat. To intuicja wytrawnego kierowcy. Gdy to zrozumiał, uwierzył w siebie i wnet osiągnął cel.

Autor: Danuta Majorkiewicz