Jest prawdą powszechnie znaną – 7

Jest prawdą powszechnie znaną, że samotnym białym żaglom czasami brakuje towarzystwa. Płyną wtedy na swoich łódkach przez wielką wodę, żeby spotkać się z innymi białymi żaglami w portach czy na regatach. Czasami na widok ślicznej żaglówki z wrażenia różowieją, trafione strzałą Amora, ale zwykle tłumaczą się, że to nie jest zakochanie, tylko promienie zachodzącego (lub wschodzącego) słońca zabarwiły ich czystą biel. W takie tłumaczenia jednak nikt nie wierzy, zwłaszcza że często po regatach dwie łodzie wyruszają we wspólną podróż, a białe żagle przestają być wtedy samotne.

Autor: Ewa Damentka

Jest prawdą powszechnie znaną – 3

Jest prawdą powszechnie znaną, że samotnemu a bogatemu mężczyźnie brak do szczęścia tylko żony. Jakkolwiek za pojawieniem się takiego pana w sąsiedztwie niewiele wiadomo o jego poglądach czy uczuciach, owa prawda jest tak oczywista dla okolicznych rodzin, że przybysz zostaje od razu uznany za prawowitą własność tej czy innej ich córki.

Pan Darcy skrzywił się lekko na widok pierwszego akapitu książki „Duma i uprzedzenie”, którą przed chwilą odłożyła na stolik panna Elizabeth Bennet poproszona przez pokojówkę, by zajrzała do swojej niedomagającej siostry.

„To o tym myślą kobiety? To dlatego Jane Bennet zainteresowała się Bingley’em? Co za cynizm. A kimże w takim razie interesuje się Elizabeth Bennet? I kogo uważa za swoją własność jej rodzina?” – myślał Darcy z niesmakiem, który zwiększał się wraz z kartkowaniem książki, gdy przed oczyma migały mu znajome nazwiska – „To jakiś paszkwil. Jak podła musi być kobieta, która go tu przyniosła”.

Te myśli jednak nie trwały długo, bo wrodzona uczciwość Darcy’ego kazała mu przyznać, że panna Bennet nie zdążyła nawet przeczytać pierwszego zdania, gdyż zawołała ją pokojówka. Jednocześnie przypomniało mu się, że Elizabeth Bennet nie przyniosła tej książki ze sobą, tylko przed chwilą, na jego oczach, wyciągnęła ją z biblioteki Bingley’a.

Rozejrzał się dyskretnie. Nikt z towarzystwa nie zwracał na niego uwagi, więc wsunął książkę do kieszeni surduta. Przeczyta ją w swoim pokoju, a potem, przy okazji, zapyta Bingley’a, jakim sposobem wszedł w posiadanie tego podłego dzieła.

Cóż…, trzeba przyznać, że lekturę pan Darcy miał arcyciekawą, a jakie wyciągnął z niej wnioski – to już temat na inne opowiadanie…

Autor: Ewa Damentka

Było to magiczne miejsce – 29

Było to magiczne miejsce, ciche i prawie odludne. Trudno było uwierzyć, że istnieje naprawdę. W powietrzu unosiła się cudowna woń, rześka, miła, dająca nadzieję. Barwy były bardziej intensywne niż w innych znanych mi miejscach. Bardziej soczyste, a jednocześnie rozświetlone. Jakby wszystko świeciło własnym blaskiem. Czułam się tam cudownie i marzę o tym, by znowu zawitać w tym miejscu. Wiem, że sama go nie znajdę. To ono szuka ludzi, których chce u siebie gościć. Potrafi przemieszczać się w czasie i przestrzeni. Jest ulotne i jednocześnie bardzo materialne. Kiedyś zaprosiło mnie. Odwiedziłam go raz i chciałabym gościć w nim ponownie.

Autor: Ewa Damentka

Było to magiczne miejsce – 27

Było to magiczne miejsce, ciche i prawie odludne. Miałam wrażenie, że czeka właśnie na mnie. Przywoływało mnie cichutko i mówiło: „patrz, jestem tu dla ciebie, specjalnie dla ciebie”.

Zatrzymałam się, rozejrzałam i zobaczyłam maleńką chatkę ukrytą w gęstej trawie. Podeszłam ostrożnie. Chatka urosła, a jej drzwi otworzyły się szeroko, jakby zapraszały.

Weszłam do środka. Drzwi zamknęły się, a chatka zmalała i zmieniła kształt. Wyglądała teraz jak okrągła bańka, która otulała mnie. Lekko zadrżała, a ja poczułam, że gdzieś się przemieszczamy. Po chwili ruch ustał. Chatka znowu zmieniła kształt. Stała się wygodnym, dobrze wyposażonym domem.

Wyjrzałam przez okno. Początkowo nie poznałam tej okolicy. Otworzyłam drzwi i rozejrzałam się. Jednak rozpoznałam to miejsce, mimo że wyglądało inaczej. Magiczne, teraz zupełnie odludne. Miejsce, które powstało specjalnie dla mnie. Mój azyl, moje refugium, moje osobiste miejsce, gdzieś w jakimś świecie lub między światami. Miejsce, które czekało na mnie od dawna. Doceniam je i czuję się tu wspaniale.

Czasem, gdy czuję taką potrzebę przenoszę się na chwilę do świata ludzi, a potem z wielką przyjemnością wracam tutaj, do mojego miejsca, cichego, magicznego, odludnego. Mojego miejsca na mojej Ziemi.

Autor: Ewa Damentka