Jest prawdą powszechnie znaną, że samotnemu a bogatemu mężczyźnie brak do szczęścia tylko żony. Jakkolwiek za pojawieniem się takiego pana w sąsiedztwie niewiele wiadomo o jego poglądach czy uczuciach, owa prawda jest tak oczywista dla okolicznych rodzin, że przybysz zostaje od razu uznany za prawowitą własność tej czy innej ich córki.
Pan Darcy skrzywił się lekko na widok pierwszego akapitu książki „Duma i uprzedzenie”, którą przed chwilą odłożyła na stolik panna Elizabeth Bennet poproszona przez pokojówkę, by zajrzała do swojej niedomagającej siostry.
„To o tym myślą kobiety? To dlatego Jane Bennet zainteresowała się Bingley’em? Co za cynizm. A kimże w takim razie interesuje się Elizabeth Bennet? I kogo uważa za swoją własność jej rodzina?” – myślał Darcy z niesmakiem, który zwiększał się wraz z kartkowaniem książki, gdy przed oczyma migały mu znajome nazwiska – „To jakiś paszkwil. Jak podła musi być kobieta, która go tu przyniosła”.
Te myśli jednak nie trwały długo, bo wrodzona uczciwość Darcy’ego kazała mu przyznać, że panna Bennet nie zdążyła nawet przeczytać pierwszego zdania, gdyż zawołała ją pokojówka. Jednocześnie przypomniało mu się, że Elizabeth Bennet nie przyniosła tej książki ze sobą, tylko przed chwilą, na jego oczach, wyciągnęła ją z biblioteki Bingley’a.
Rozejrzał się dyskretnie. Nikt z towarzystwa nie zwracał na niego uwagi, więc wsunął książkę do kieszeni surduta. Przeczyta ją w swoim pokoju, a potem, przy okazji, zapyta Bingley’a, jakim sposobem wszedł w posiadanie tego podłego dzieła.
Cóż…, trzeba przyznać, że lekturę pan Darcy miał arcyciekawą, a jakie wyciągnął z niej wnioski – to już temat na inne opowiadanie…
Autor: Ewa Damentka